piątek, 1 sierpnia 2014

Z mieszanymi uczuciami: Olejek do włosów 8w1 Argan + Keratin od Eveline. Recenzja

W prawie miesiąc od poprzedniego posta udało mi się wreszcie zmobilizować do napisania czegoś nowego. Przeprowadzka do nowego miejsca, gdzie nie ma internetu nie sprzyja systematyczności, trzeba się było na swoim "ułożyć". Ale dosyć zaniedbywania bloga.

W Biedrze jakiś czas temu pojawiła się seria Argan + Keratin od Eveline, na którą skusiłam się w całości, ze względu na niską cenę i pozytywne opinie. Po ponad miesiącu używania wypadałoby coś napisać, a zacznę od produktu, co do którego miałam największe nadzieje, najwięcej się z nim nakombinowałam, a w rezultacie mam co do niego po prostu mieszane uczucia.

Olejek do włosów 8w1.


Buteleczka jak do mgiełki, ładna, elegancka, olejek w środku nie wygląda na olejek - nie jest gęsty. Co o nim mówi producent?

"Technologia Pro-repair 4D gwarantuje natychmiastową poprawę wyglądu i kondycji włosów.
Olejek do włosów 8 w 1 intensywnie regeneruje nawet bardzo zniszczone i przesuszone włosy. Innowacyjna formuła bogata w zaawansowane składniki aktywne, działające w synergii z olejkiem arganowym i płynną keratyną, zapewnia włosom kompleksową pielęgnację od nasady aż po same końce. Skutecznie odbudowuje strukturę włosów uszkodzonych, przesuszonych oraz po zabiegach koloryzacji. Nadaje połysk, eliminuje efekt elektryzowania i puszenia się włosów. Przywraca elastyczność i jedwabistą gładkość. Natychmiast po zastosowaniu włosy stają się lśniące, miękkie w dotyku, łatwo się rozczesują i nie puszą się. Lekka formuła nie obciąża i nie zostawia żadnych osadów we włosach.
Działanie 8 w 1:
- odbudowa włókna włosa,
- nawilżenie i wygładzenie,
- odżywienie i wzmocnienie,
- intensywna regeneracja,
- połysk od nasady aż po same końce włosa,
- miękkie i elastyczne włosy,
- łatwe rozczesywanie i stylizacja.
- ochrona przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych.
Double Smart 4D Salon COomplex bogaty w olejek arganowy i płynną keratynę naprawia uszkodzenia zarówno na powierzchni włosów, jak i w ich wnętrzu. Wzmacnia i odbudowuje strukturę włosów. Regeneruje, odżywia i głęboko nawilża.
Olejek arganowy regeneruje włosy od wewnątrz i intensywnie wygładza ich strukturę. Wzmacnia i nawilża, nadaje miękkość i elastyczność, chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych.
Keratyna to podstawowy budulec włosów – odpowiada za ich kondycję i zdrowy wygląd. Keratyna w naturalny sposób odbudowuje strukturę włosów, głęboko odżywia i regeneruje. Wygładza i dodaje blasku.
Olejek łopianowy wzmacnia cebulki włosowe, koi podrażnienia i swędzenie skóry głowy. Odżywia osłabioną i uszkodzoną strukturę włosa, stymuluje porost włosów i hamuje ich wypadanie. Przywraca włosom zdrowy i piękny wygląd.
Witamina A sprzyja odbudowie suchych i zniszczonych włosów, działa przeciwłupieżowo i normalizuje hydrolipidową równowagę skóry głowy. Włosy stają się mocniejsze, bardziej elastyczne i pełne energii."

Dużo tego.

Zajrzyjmy w skład.


Nie ma. 
Został na pudełku. Pudełek nie przechowuję, więc trzeba doszukać w internetach.

C12-15 Alkyl Benzoate, Glycine Soja Oil, Cyclopentasiloxane, Isopropyl Myristate, Mineral Oil, Arctium Lappa Extract, Argania Spinosa Kernel Oil, Hydrolyzed Keratin, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Retinyl Palmitate, Parfum.

Nie ma wiele tych składników, i znaczna większość to faza olejowa - olej sojowy jako baza i arganowy, w połączeniu z tłustym alkilem z początku (który jest także konserwantem, dobra opcja aby uniknąć innych dodatków konserwujących) i olejem mineralnym, czyli parafiną.
Dostajemy też zestaw witamin: A, E i C, oraz jej pochodną, co oznacza dobry zestaw przeciwutleniaczy i filtrów UV.
No i oczywiście - hydrolizat keratyny, z dodatkiem ekstraktu z łopianu (po co?), a całość uzupełnia lekki silikon. 

Skład całkiem przyjemny, marudzenie na temat smartów i dziwnie pisanych kompleksów wygląda bardzo pr0, ale w rzeczywistości to prosta sprawa. Swoją drogą, zadziwiające, że mając tak "naturalne" składniki, producent nie pokusił się o reklamę własnie w tym kierunku.
Zawartość ekstraktu z łopianu totalnie jak pięścią w oko - preparat nie jest w założeniu przeznaczony do olejowania skóry głowy - jak napisano na opakowaniu, "w środkowej części ich długości oraz na końce", więc nijak nie będzie wpływał na porost włosów. Fail.

Jak z zaleceniami do stosowania?
Na 3 sposoby - przed myciem, albo po, na suche bądź mokre włosy.

Sprawdziłam nawet i na więcej.

Pierwszy mój kontakt z nim był radośnie niefrasobliwy - buteleczka z atomizerem...


...ergo, mgiełka! 
Jakie było moje zdziwienie, gdy po spryskaniu włosów zrobiły mi się tłuste strączki. A potem puknęłam się w czoło.
Olejek jest lekki, taki dość "sucho-tłusty", co może mylić. Jednak nadal jest olejkiem.


Raczej bezbarwny, lub lekko żółty, w zapachu nieco migdałowy. Dla mnie pachnie delikatnie i przyjemnie.

Po pierwszej niespodziance, spróbowałam inaczej. I jak?

1. Na mokre włosy, zaraz po umyciu - trzeba uważać z ilością. Jeśli producent chciał, by nakładać go dłońmi (opis), to po co buteleczka ma atomizer? So useless.
Ale nadal go używam. I nie jestem zachwycona efektami. Mała ilość olejku nie daje żadnej różnicy, za to łatwo z nim przesadzić, a wtedy włosy wyglądają tak:


2. Na suche włosy.
Nie. Nie. Nie. Kompletnie nie nadaje się to do używania w ten sposób. Olejek łatwo się "czepia" piór i nie da się go rozprowadzić tak, by nie powstały strąki. Porażka.

3. Przed umyciem.
Tu się sprawdza atomizer i nie trzeba się martwic o ilości, spryskać, przeczesać i... czekać. Od pół godziny w górę, tak polecałabym, i zmyć szamponem. Dopiero teraz pokazuje możliwości - włosy tracą suchość i łamliwość, faktycznie zdają się być odbudowane i wygładzone. Duży plusik za to i łatwość w nakładaniu. Drogi producencie, zostań przy tym jedynie sposobie, a będzie super!

Ale wspomniałam, że sposobów jest więcej.
Jako, że całość jest bogata w naturalne filtry UV, grzech z nich nie skorzystać, a niestety forma kosmetyku na to nie pozwala. Jest za to inna opcja. Otóż wystarczy wziąć mgiełkę do włosów - ja skorzystałam z "Jantara" od Farmony, mgiełki z ekstraktem z bursztynu. Zmieszałam je, dając mniej więcej 3 części mgiełki i jedną olejku, i otrzymałam dwufazowy kosmetyk, który jest wręcz stworzony na lato i ochronę włosów przed nadmiarem słońca. Oczywiście wstrząsnąć przed każdym użyciem.

A efekty?

Po olejowaniu, jak wspomniałam, wzrost nawilżenia. Włosy nie są śliskie, jak po jedwabiu (choć pojawiła się linia Argan + Keratin z dodatkiem własnie jedwabiu również, do wypróbowania kiedyś), robią się lekkie i sypkie. Lubię tę delikatność, nawilżenie bez obciążania, lekką poprawę rozczesywania i zdrowy połysk. 

Ogółem?

Bardzo problematyczny kosmetyk. Trzeba się nieco nakombinować, żeby użyć go bez niemiłych efektów ubocznych, i zachować spory dystans do wskazań producenta. Ze względu na te niedopowiedzenia, albo możne raczej nadmiar entuzjazmu ze strony firmy Eveline, jest tyle osób nim rozczarowanych, a przecież olej nie jest wcale kiepski. Moim zdaniem, reklama poszła w zupełnie niewłaściwym kierunku. Skład jest przyjemny, i zupełnie nie rozumiem kombinowania z kompleksami (chyba że ktoś w Eve je ma...) i technologiyami niewiadomojakimi. To nie profesjonalizm, to pozerstwo, zupełnie niepotrzebnie zniechęcające do wcale dobrego produktu.

Moja ocena: 6/10, ale tylko w formie olejowania przed myciem włosów. Dodatkowo psztyczek w noski ludziom z Evelinki za przesadzone opisy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz