poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Z koszyka Czarownicy: Skrzyp

Złapałam inspirację do poprowadzenia, obok "Chemii urody", osobnego cyklu.
Będzie on zawierał opis po pierwsze - ziół, których stosowanie ma wpływ na skórę, włosy lub paznokcie (pozytywny lub nie), a po drugie - "naturalnych" składników kosmetyków, czyli wszelakich ekstraktów, które często można znaleźć w składach. Z notek będzie można się dowiedzieć, co to właściwie jest, skąd pochodzi, jak działa, jakie może mieć skutki uboczne i na co uważać, dodając do tego przepisy na różne mieszanki i preparaty. 
Mam nadzieję, że przyda się moja praca włożona w poszukiwanie informacji. Muszę z przykrością przyznać, że do tworzenia tych notek zainspirowały mnie teksty na innych blogach, zwłaszcza młodych dziewczyn, które podają "magiczne" recepty na porost włosów, nie sprawdzając informacji, a często też myląc jedno z drugim. Na upomnienia reagują bardzo negatywnie, chciałabym więc, by mój cykl wyjaśniał wszelkie wątpliwości w tym względzie: tu nie będzie magii i oszustw, pomimo samego tytułu. Tu jest tylko szczerość i fakty - nikt nie obieca wzrostu włosów o x cm na miesiąc, po prostu powie, że w pewnych warunkach może się on przyspieszyć, i jakie warunki trzeba spełnić, ale też - i to ważne - dlaczego może nie zadziałać, albo zadziałać zupełnie inaczej.
Enjoy.

~*~

Odcinek pierwszy: Skrzyp

(Zródło: rosliny-lecznicze.pl)

Mała roślinka, dość powszechna w naszym klimacie, rosnąca na polach i w lasach, czasem dobrze widoczna na poboczach dróg, lubi się też przyplątać na ogródki. Uwielbiałam ją, gdy byłam kilkulatkiem, nazywałam "choinką" i zbierałam do bukietów. 
Do pomylenia ze Skrzypem olbrzymim, który występuje raczej na terenach górzystych i jest pod ścisłą ochroną.

Bardzo charakterystyczna z wyglądu, zielone części pojawiają się pod koniec wiosny i można je spotkać aż do pierwszych śniegów. 

Co w nich takiego dobrego?

Przede wszystkim, skrzypy słyną z dużej zawartości krzemu w całym zielu. Jest go tak dużo, że roślina po przetarciu charakterystycznie "skrzypi", i można nią urazić palce.

A czo to ten krzem?

wtorek, 5 sierpnia 2014

O przypadkiem znalezionych cudach, czyli dwuwarstwowa spódnica od BCK

Dzisiejszy wpis nieco inny niż zwykle, ale...

...niektórzych rzeczy po prostu nie można przmilczeć. 
Jakiś czas temu rozglądałam się na allegro za spódnicą. Miałam w głowie jedynie dość ogólny obraz tego, jak powinna ona wyglądać - ot, midi lub wręcz maxi, czerwona lub czarna. Coś, co by dobrze grało z gorsetem i jakąś ładniejszą bluzeczką, ale nie przesadnie "nieżyciowe" - do włożenia i do pracy, i od święta.

Moją uwagę od razu zwróciła spódnica od Moda BCK. 
Na zdjęciu prezentowała się bosko...

(Źródło zdjęcia: aukcje Moda BCK na allegro)

Interesująca, prawda? 
Asymetryczna, dłuższa z tyłu, dwukolorowa, szyta z koła. Kolory można dowolnie wybrać z palety dostępnej na każdej z aukcji, a wybór jest spory. Ja zdecydowałam się dokładnie na przedstawioną na zdjęciu wyżej.
Cena mnie lekko powstrzymywała (79 zł), ale po paru godzinach męczenia się, kupiłam.

Co otrzymałam? Ano, cudo po prostu.

Ale kto to jest BCK? Ten skrót to nic innego, jak inicjały bardzo utalentowanej i pomysłowej osoby, która tworzy spódniczki, Pani Beaty. Jak okazało się po krótkim kontakcie, jest to osoba przemiła i uprzejma, a także rzetelna i wywiązująca się z terminów.

Ale wróćmy do samej spódniczki. Jak wspomniałam, szyta jest z koła...


Długość z przodu to 50 cm, z tyłu 70. 
Uszyta jest z poliestru, materiał jest raczej grubszy - potęguje to wrażenie fakt, że jest złożona z dwóch warstw, więc raczej nie na letnie, gorące dni, za to wiosna, jesień, chłodniejsze lato, może nawet zima! - w sam raz. 
Materiał ma przyjemną w dotyku, lekko szorstką fakturę... wybaczcie mi brak fachowych pojęć! Po prostu się nie znam, ale mam nadzieję, że uda mi się przekazać najważniejsze fakty w miarę zrozumiale (:
Jest całkowicie matowy, zarówno część wierzchnia, jak i spód. 

Przyjrzyjmy się dokładniej.


Już lekko złożona zaczyna układać się w malownicze fałdy. Co do górnej części...


Nie jest to "biodrówka", przeznaczona jest do zapinania w pasie i specjalnie dopasowywana wymiarami do tego. "Pasek" uszyty starannie, porządnie, żadnych odstających nitek czy zakrzywień materiału. Szerokość tej części to około 5 cm.

 Z tyłu...


Zgrabie i elegancko wszyty zameczek, dyskretnie, niemal niewidoczny po zapięciu. Nie zacina się, chociaż odrobinę trudno chodzi, co jest zasługą materiału, więc całkowicie usprawiedliwione.

Po rozpięciu...


Zapomniała odwrócić zdjęcie. No, ale widać co trzeba.
Pod zameczkiem pasek materału w kolorze czerwonym. 


No, teraz w prawidłową stronę.
Widać, jak starannie dopracowane są detale. 

Spódnica w zamierzeniu ma być do noszenia na "obie strony" - a więc dostajemy tak jakby 2 w 1 (:
Jak wygląda to z drugiej?


Tu mam trochę zastrzeżeń. Wiem, że konstrukcja narzuca pewne ograniczenia, ale w takim układzie bardzo trudno zapiąć spódniczkę. Ponadto, ten sposób zabezpieczenia zamka nie wygląda już tak estetycznie, i trochę się marszczy. Może dałoby się po prostu wszyć zamek dwustronny? Podoba mi się natomiast opcja z czarnym pasem u góry, z wystającą spod spodu czarną wartwą będzie dawać ciekawy efekt, i niwelować nadmiar ostrej czerwieni.


Tu z przodu widoczny szew - po czarnej stronie jest umieszczony z tyłu, więc nie rzuca się tak w oczy, na czerwieni jest bardziej widoczny. 

Niemniej jednak, wersja z czarnym wierzchem pozostaje moją ulubioną.

A jak układa się "na kimś"? Odpowiedź - cudownie.


Przód jesy wyraźnie wyżej, widoczna spod spodu kontrastująca czerwień robi niesamowite wrażenie. Materiał, z racji grubości, jest nieco sztywny, i dzięki temu tworzą się te cudowne fale. Trudno opisać, jak wygląda to przy chodzeniu, i jak miłe wrażenie daje, opływając wręcz nogi.


Spódniczka bardzo elegancka, i uniwersalna, pasuje i do gorsetu, i do prostej, białej bluzki.

Ogółem, jestem zachwycona. Rzadko trafia się coś tak oryginalnego i pięknego, i na pewno nie kupi się tego w sieciówce. Moje drogie, takie cuda tylko na specjalne zamówienie!

Na koniec trochę danych:

Moja spódniczka jest w rozmiarze S, ale na auckach Pani Beaty dostępne są inne rozmiary, kolory i wzory.

Link do sklepu dla osób, które chciałyby się przyjrzeć i zgarnąć podobne cudeńko dla siebie (:

Ode mnie wielki pozytyw i uznanie dla Twórczyni.

Ostatecznie, cała moja "stylizacja", z której pozwoliłam sobie zestawić spódnicę z gorsetem Under Matt od PaperCats i szyfonową bluzką z Fanplusfriend Garden. Butki są całkowicie offbrandowe, kupione za grosze z drugiej ręki. 



piątek, 1 sierpnia 2014

Z mieszanymi uczuciami: Olejek do włosów 8w1 Argan + Keratin od Eveline. Recenzja

W prawie miesiąc od poprzedniego posta udało mi się wreszcie zmobilizować do napisania czegoś nowego. Przeprowadzka do nowego miejsca, gdzie nie ma internetu nie sprzyja systematyczności, trzeba się było na swoim "ułożyć". Ale dosyć zaniedbywania bloga.

W Biedrze jakiś czas temu pojawiła się seria Argan + Keratin od Eveline, na którą skusiłam się w całości, ze względu na niską cenę i pozytywne opinie. Po ponad miesiącu używania wypadałoby coś napisać, a zacznę od produktu, co do którego miałam największe nadzieje, najwięcej się z nim nakombinowałam, a w rezultacie mam co do niego po prostu mieszane uczucia.

Olejek do włosów 8w1.


Buteleczka jak do mgiełki, ładna, elegancka, olejek w środku nie wygląda na olejek - nie jest gęsty. Co o nim mówi producent?

"Technologia Pro-repair 4D gwarantuje natychmiastową poprawę wyglądu i kondycji włosów.
Olejek do włosów 8 w 1 intensywnie regeneruje nawet bardzo zniszczone i przesuszone włosy. Innowacyjna formuła bogata w zaawansowane składniki aktywne, działające w synergii z olejkiem arganowym i płynną keratyną, zapewnia włosom kompleksową pielęgnację od nasady aż po same końce. Skutecznie odbudowuje strukturę włosów uszkodzonych, przesuszonych oraz po zabiegach koloryzacji. Nadaje połysk, eliminuje efekt elektryzowania i puszenia się włosów. Przywraca elastyczność i jedwabistą gładkość. Natychmiast po zastosowaniu włosy stają się lśniące, miękkie w dotyku, łatwo się rozczesują i nie puszą się. Lekka formuła nie obciąża i nie zostawia żadnych osadów we włosach.
Działanie 8 w 1:
- odbudowa włókna włosa,
- nawilżenie i wygładzenie,
- odżywienie i wzmocnienie,
- intensywna regeneracja,
- połysk od nasady aż po same końce włosa,
- miękkie i elastyczne włosy,
- łatwe rozczesywanie i stylizacja.
- ochrona przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych.
Double Smart 4D Salon COomplex bogaty w olejek arganowy i płynną keratynę naprawia uszkodzenia zarówno na powierzchni włosów, jak i w ich wnętrzu. Wzmacnia i odbudowuje strukturę włosów. Regeneruje, odżywia i głęboko nawilża.
Olejek arganowy regeneruje włosy od wewnątrz i intensywnie wygładza ich strukturę. Wzmacnia i nawilża, nadaje miękkość i elastyczność, chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych.
Keratyna to podstawowy budulec włosów – odpowiada za ich kondycję i zdrowy wygląd. Keratyna w naturalny sposób odbudowuje strukturę włosów, głęboko odżywia i regeneruje. Wygładza i dodaje blasku.
Olejek łopianowy wzmacnia cebulki włosowe, koi podrażnienia i swędzenie skóry głowy. Odżywia osłabioną i uszkodzoną strukturę włosa, stymuluje porost włosów i hamuje ich wypadanie. Przywraca włosom zdrowy i piękny wygląd.
Witamina A sprzyja odbudowie suchych i zniszczonych włosów, działa przeciwłupieżowo i normalizuje hydrolipidową równowagę skóry głowy. Włosy stają się mocniejsze, bardziej elastyczne i pełne energii."

Dużo tego.

Zajrzyjmy w skład.


Nie ma. 
Został na pudełku. Pudełek nie przechowuję, więc trzeba doszukać w internetach.

C12-15 Alkyl Benzoate, Glycine Soja Oil, Cyclopentasiloxane, Isopropyl Myristate, Mineral Oil, Arctium Lappa Extract, Argania Spinosa Kernel Oil, Hydrolyzed Keratin, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Retinyl Palmitate, Parfum.

Nie ma wiele tych składników, i znaczna większość to faza olejowa - olej sojowy jako baza i arganowy, w połączeniu z tłustym alkilem z początku (który jest także konserwantem, dobra opcja aby uniknąć innych dodatków konserwujących) i olejem mineralnym, czyli parafiną.
Dostajemy też zestaw witamin: A, E i C, oraz jej pochodną, co oznacza dobry zestaw przeciwutleniaczy i filtrów UV.
No i oczywiście - hydrolizat keratyny, z dodatkiem ekstraktu z łopianu (po co?), a całość uzupełnia lekki silikon. 

Skład całkiem przyjemny, marudzenie na temat smartów i dziwnie pisanych kompleksów wygląda bardzo pr0, ale w rzeczywistości to prosta sprawa. Swoją drogą, zadziwiające, że mając tak "naturalne" składniki, producent nie pokusił się o reklamę własnie w tym kierunku.
Zawartość ekstraktu z łopianu totalnie jak pięścią w oko - preparat nie jest w założeniu przeznaczony do olejowania skóry głowy - jak napisano na opakowaniu, "w środkowej części ich długości oraz na końce", więc nijak nie będzie wpływał na porost włosów. Fail.

Jak z zaleceniami do stosowania?
Na 3 sposoby - przed myciem, albo po, na suche bądź mokre włosy.

Sprawdziłam nawet i na więcej.

Pierwszy mój kontakt z nim był radośnie niefrasobliwy - buteleczka z atomizerem...


...ergo, mgiełka! 
Jakie było moje zdziwienie, gdy po spryskaniu włosów zrobiły mi się tłuste strączki. A potem puknęłam się w czoło.
Olejek jest lekki, taki dość "sucho-tłusty", co może mylić. Jednak nadal jest olejkiem.


Raczej bezbarwny, lub lekko żółty, w zapachu nieco migdałowy. Dla mnie pachnie delikatnie i przyjemnie.

Po pierwszej niespodziance, spróbowałam inaczej. I jak?

1. Na mokre włosy, zaraz po umyciu - trzeba uważać z ilością. Jeśli producent chciał, by nakładać go dłońmi (opis), to po co buteleczka ma atomizer? So useless.
Ale nadal go używam. I nie jestem zachwycona efektami. Mała ilość olejku nie daje żadnej różnicy, za to łatwo z nim przesadzić, a wtedy włosy wyglądają tak:


2. Na suche włosy.
Nie. Nie. Nie. Kompletnie nie nadaje się to do używania w ten sposób. Olejek łatwo się "czepia" piór i nie da się go rozprowadzić tak, by nie powstały strąki. Porażka.

3. Przed umyciem.
Tu się sprawdza atomizer i nie trzeba się martwic o ilości, spryskać, przeczesać i... czekać. Od pół godziny w górę, tak polecałabym, i zmyć szamponem. Dopiero teraz pokazuje możliwości - włosy tracą suchość i łamliwość, faktycznie zdają się być odbudowane i wygładzone. Duży plusik za to i łatwość w nakładaniu. Drogi producencie, zostań przy tym jedynie sposobie, a będzie super!

Ale wspomniałam, że sposobów jest więcej.
Jako, że całość jest bogata w naturalne filtry UV, grzech z nich nie skorzystać, a niestety forma kosmetyku na to nie pozwala. Jest za to inna opcja. Otóż wystarczy wziąć mgiełkę do włosów - ja skorzystałam z "Jantara" od Farmony, mgiełki z ekstraktem z bursztynu. Zmieszałam je, dając mniej więcej 3 części mgiełki i jedną olejku, i otrzymałam dwufazowy kosmetyk, który jest wręcz stworzony na lato i ochronę włosów przed nadmiarem słońca. Oczywiście wstrząsnąć przed każdym użyciem.

A efekty?

Po olejowaniu, jak wspomniałam, wzrost nawilżenia. Włosy nie są śliskie, jak po jedwabiu (choć pojawiła się linia Argan + Keratin z dodatkiem własnie jedwabiu również, do wypróbowania kiedyś), robią się lekkie i sypkie. Lubię tę delikatność, nawilżenie bez obciążania, lekką poprawę rozczesywania i zdrowy połysk. 

Ogółem?

Bardzo problematyczny kosmetyk. Trzeba się nieco nakombinować, żeby użyć go bez niemiłych efektów ubocznych, i zachować spory dystans do wskazań producenta. Ze względu na te niedopowiedzenia, albo możne raczej nadmiar entuzjazmu ze strony firmy Eveline, jest tyle osób nim rozczarowanych, a przecież olej nie jest wcale kiepski. Moim zdaniem, reklama poszła w zupełnie niewłaściwym kierunku. Skład jest przyjemny, i zupełnie nie rozumiem kombinowania z kompleksami (chyba że ktoś w Eve je ma...) i technologiyami niewiadomojakimi. To nie profesjonalizm, to pozerstwo, zupełnie niepotrzebnie zniechęcające do wcale dobrego produktu.

Moja ocena: 6/10, ale tylko w formie olejowania przed myciem włosów. Dodatkowo psztyczek w noski ludziom z Evelinki za przesadzone opisy.