wtorek, 20 maja 2014

RefectoCil, henna żelowa do brwi, 4.1: ruda. Recenzja

Wreszcie mogę napisać i o tym cudeńku.

Moją "od zawsze" bolączką, odkąd włosy farbuję na rudo, są brwi. Po pierwsze, moje własne naturalnie są jasne, tak jaśniutkie, że ich nie widać.
Po drugie, henna. Brwi farbowane na brązowo, przy miedzianych czy czerwonych włosach, wyglądają... nienaturalnie. Co najmniej. A części przypadków po prostu są w niezbyt miły sposób... widoczne.
Pół biedy, jeśli ktoś ma je nasnobrązowe czy w odcieniu rudawym... ciemne to tragedia. A stosowanie henny w pierwszym rzucie daje właśnie najczęściej zbyt ciemny odcień, natomiast robić to henną do włosów... ech. Nie ma szans.

(Z tego miejsca pragnę pozdrowić wszystkich panów, którzy, uważając się za specjalistów od kobiecej urody, po kolorze brwi odróżniają, czy dana rudowłosa jest ruda naturalnie czy też nie.)

Poszukując sposobu na to, wynalazłam właśnie przedstawione w tytule zjawisko.

Henna z RefectoCil znana jest najbardziej z tego, że to właśnie ją wykorzystują wszelakie gabinety kosmetyczne. Ja zapoznałam się z tą marką na studiach, i, muszę przyznać, jest to najlepszy produkt z tego rodzaju, z jakim udało mi się spotkać.

Przede wszystkim, jak się okazuje, ma naprawdę szeroką gamę odcieni:

(Źródło obrazka: henna.com.pl)

Od blondu (do rozjaśniania) po głęboką czerń, przechodząc przez brąz (kilka odcieni), grafit, granat...

Odcieni rudości mamy dwa: 4 oraz 4.1, kasztan i rudy. Ja skusiłam się na ten drugi.



Zalety RefectoCila są chyba wszystkim znane: henna w żelu, bardzo wydajna, łatwo się nakłada i zmywa, jest też dosyć trwała. Ale jak to wygląda z tym odcieniem?

Pierwsze co, po nałożeniu odrobiny do naczynka, rzuca się w oczy, to kolor.



Żywoczerwony. Trochę niepokojące z punktu widzenia osoby, która oczekuje raczej efektu miedziopodobnego.
Rozmieszanie jej z odrobiną wody ultenionej, początkowo idzie opornie, ale ten typ po prostu tak ma - chwilka dziabania i mamy ładną, jednolitą, żelową masę, którą można nałożyć na brwi, bez groźby, że zaschnie.

Hennę trzymałam na brwiach około 7 minut, testowo. W tym czasie szybko ściemniała, niemal do czerni. Po zmyciu... ot, co otrzymałam:


Zdjęcie niestety nie oddaje w pełni efektu, i jakoś nie umiem zrobić lepszego, więc komentarz:
Tak, to jest czerwień. Póki co, ufarbowana skóra, czekam, aż nieco to zejdzie. Brak regulacji wybaczcie, to standardowa chyba bolącza osób, które mają "przezroczyste" brwi i budzą się dopiero kiedy po farbowaniu widać "co nie co za dużo".
Kolorem wyjściowym był sprany hennowy brąz, z drogeryjnej proszkowej henny. 

Nasuwa mi się jeden główny wniosek:
Bardzo myląco przetłumaczono nazwę odcienia "red" na "rudy"... 
Nie, on nie jest rudy, i nie będzie, za to można nią uzyskać żywą, jaskrawą wręcz czerwień.

Polecam czerwonowłosym, rudym... nie do końca. Być może, gdyby pobawić się w mieszanie odcieni, dałoby się zrobić coś właściwie rudego. Ale to nie to, zdecydowanie nie to.

Trudno mi produkt ostatecznie ocenić, bo sama w sobie henna jest świetna, poza tą jedną drobną kwestią koloru. Wstrzymam się więc od oceny punktowej.

***

Piękna pogoda wróciła ;3

3 komentarze:

  1. A już myślałam że cudo zbawienne do moich brwi :( z natury są blondorude a włosy naturalnie rude.. I niestety brąz za ciemny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. No a ten drugi odcień "kasztan"? Próbowałaś? Ktoś próbował?

    OdpowiedzUsuń